Sponsorujemy

Drezno-Wrocław 2010 - dzień 3

2010-06-28

Witajcie w Polsce! Witajcie w piekle! Lejący się z nieba żar, 35 stopni na termometrach, gryzący pył, utrudniający oddychanie piasek, ponad 200. kilometrów odcinka specjalnego i kilkanaście godzin walki na trasie – tak wyglądał pierwszy polski odcinek XVI Rajdu Drezno-Wrocław.
 


"Dzisiejszy etap był bardzo skomplikowany nawigacyjnie. Rzeczywiście pilot ma co robić. Wszystkie muldy, które w poprzednich edycjach tego Rajdu były łagodne i mokre teraz wyglądają jak zasklepiony piach, jak skały, które dosłownie przecinają opony. Ja na szczęście przejechałem dzisiejszy etap bez awarii. Widziałem po drodze u kolegów: pokrzywione felgi, porozcinane opony, pourywane zawieszenia … Kurz, który wchodzi dosłownie wszędzie: do nosa, do uszu. Otwieramy usta, które po chwili są pełne piachu. Jeździmy w maskach, jednak piach non stop zgrzyta w zębach." – opowiadał o trudach dzisiejszego odcinka Mirek Kozioł, kierowca RMF Caroline Team.


Auto Rafała Płuciennika uległo dziś awarii na trasie. Mimo trzykrotnej próby usterki nie udało się usunąć. "Mamy zamontowany system Finder. Dzięki temu możecie Państwo śledzić nasze poczynania na trasie. Nasi serwisanci także widzą na ekranie komputera jak się przemieszczamy i czy potrzebujemy pomocy. Mechanicy dotarli dziś do nas błyskawicznie mimo, że znajdowaliśmy się na poligonie, w lesie" – mówił w campie Rafał Płuciennik.


Noc należeć będzie do serwisantów. Mimo późnej pory w bazie rajdu słychać pracujące agregaty i widać krzątających się mechaników.
Jutro przed zawodnikami kolejne wyzwania na poligonie w okolicach Recza. Na załogi czekają zmagania na ponad 150 km etapie.


>>> zobacz pozostałe wiadomości